- nie brać jeansów, które dużo ważą, wolno schną, a i tak założyłbym je tylko na przeloty, bo poza tym są totalnie niepraktyczne,
- nie brać wysokich treków, skoro można je zastąpić trekami niskimi, o połowę lżejszymi,
- nie brać turystycznego prysznica, to przecież kurde nie Grecja, żeby tu słońce miało coś ogrzać, a poza tym codzienna higiena to w tym wypadku również hasło na wyrost ;)
- a propos higieny - wziąć co się da w wersji mini (cała zawartość kosmetyczki):
- "kreatywnie" zredukować masę tych przedmiotów, w których jest to możliwe albo w ogóle ich nie brać:
Generalnie zamysł jest taki, żeby próbować ograniczać ilość i ciężar bagażu na każdym kroku, bo tylko wtedy to ma sens. Sens, który brutalnie uwidacznia się, gdy kładziemy bagaż na wagę na lotnisku i przychodzi do płacenia za nadbagaż... A to jest nie do uniknięcia :(
Acha, bohater tego filmu wziął sobie ten temat do serca. Ciekawy film tak btw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz